Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artur Orzech. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artur Orzech. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 maja 2012

Strawa nie tylko duchowa

Dziś będzie kilka przemyśleń na temat eurowizyjnego jedzenia. No co? Finał trwa długo, więc można zgłodnieć. A jeżeli rozpętuje się w domu eurowizyjną imprezę (nieważne czy z okazji finału, czy półfinału), to też jakoś tak głupio trzymać gości o suchym pysku.

1. Podczas Eurowizji najlepiej jeść coś, na co nie trzeba patrzeć. W końcu wzrok człowieka, który jest nastawiony na odbiór konkursu, powinien być zwrócony nieprzerwanie na scenę Baku Crystal Hall i nie ma mowy o zerkaniu co chwilę w talerz.

2. Jeżeli ma się w domu na wspólnym oglądaniu więcej ludzi niż talerzyków, trzeba kombinować i przygotować takie jedzenie do oglądania, które w ogóle nie wymaga talerzyka. Salomon by tego lepiej nie wymyślił.

3. Ale z drugiej strony, jeżeli się jest gospodarzem imprezy, trzeba obstawać za jedzeniem, które się nie kruszy i którym drodzy goście za bardzo nie naśmiecą.

Tadaaam! Te trzy wskazówki są bardzo cenne i jednocześnie - zapewniamy, choć pewnie wydaje się być inaczej - nie ograniczają wyboru zagryzek do pizzy i rzeczy, które da się podać nadziane na patyczek. Wystarczy odrobina kreatywności. :) Nie chcemy narzucać czy nawet sugerować jakiegoś szczególnego przepisu na eurowizyjne danie, by kontynuować nasz dobry obyczaj zachowywania neutralności, który jak dotąd objawia się głównie w nieujawnianiu naszych faworytów wśród uczestników zbliżającego się konkursu. Czasem wydaje się nawet, że ten blog nie jest o konkursie piosenki...


Ale jednak WYPADAŁOBY podać w tym roku do Eurowizji orzechy, by uczcić w ten sposób brak komentarza niezastąpionego Artura Orzecha. No i nie należy zapominać, że z alkoholowych trunków akurat wódka Fryderyk Chopin nadaje się do popijania tego konkursu najmniej.

Frater Ж

czwartek, 23 lutego 2012

À propos

Napisałem o Arturze Orzechu (czyli o dziennikarzu, który od dawna doskonale komentował dla polskiej publiczności Konkurs Piosenki Eurowizji). Polecam jego komentarz w sprawie braku ESC w tegorocznej ramówce TVP i oczywiście braku Polski wśród krajów Europy, biorących udział w piosenkarskich zmaganiach. Do poczytania TUTAJ. Mała czcionka, ale radość moja i znajomych mi bojowników o Eurowizję z powodu tego tekstu była wielka. Artur Orzech nas nie zawiódł.


Tak jak w tajnym stowarzyszeniu nadaliśmy sobie właśnie, między nami bojownikami, kryptonimy (po dłuższej chwili dopisuję: wyglądają na imiona zakonne). Na razie pisałem tutaj ja - Frater Σ, obrazki zapewniał Frater Ж.