No, YYY? Co jest? Kiedy powiedzą, czy wracamy w tym roku do gry, czy pauzujemy na ławce... lewarów, sinych smutasów i innych ciemnogrodów, w których nie ma Eurowizji?
Swoją drogą zaobserwowaliśmy ciekawy trend, że polscy wykonawcy (zwykle ci mniejszego kalibru - może jakby jakiś "autorytet" wkroczył do gry akcja miałaby większy wykop...) sami zgłaszają swoje propozycje piosenek na przyszły konkurs. Chcą pokazać, co mogliby pokazać, gdyby TVP im pozwoliło. To bardzo miłe. Możecie być pewni, Drodzy Wykonawcy, że z czystego patriotyzmu eurowizyjnego obejrzeliśmy już wiele Waszych piosenek reklamowanych na youtubie jako propozycje na ESC. Może przy niektórych wyłączyliśmy dźwięk, ale macie od nas +1 do liczby wyświetleń. Kochani. :) Cóż, trzeba przyznać, że jest to też smutne, bo wyczuwa się w tym trendzie pewną dozę desperacji. Głupia, głupia telewizja. Przeciągają, odwlekają i pewnie jak w ubiegłym roku będą później mówili, że decyzja jest nieodwołalna, bo taka została podjęta, nie można jej zmienić, bo jest za późno i gazeta z programem telewizyjnym już się drukuje, bla bla bla...
Z innej beczki: dziś przyznano literacką Nagrodę Nobla. I na tę szaloną okazję, obrazkiem tematycznym ozdobimy niniejszą notkę.
Frater Ж
czwartek, 11 października 2012
środa, 10 października 2012
Eurowizja z zaskoczenia: Bestia trzyma z nami
W sobotę weźmiemy udział w koncercie Theriona. To zespół metalowy, który zniknie na jakiś czas ze sceny, bo jego lider pisze metaloperę. Obecna trasa koncertowa ma pomóc w zbieraniu pieniędzy na to przedsięwzięcie. Zespół ma tak wielu fanów, że z pewnością w jedną noc zarobiłby dość pieniędzy, ogłaszając akcję fundraisingową na jakimś dedykowanym takim sprawom portalu, ale zamiast tego ich lider, Christofer Johnsson (ukochany Fratra Ж) napisał na swojej stronie, że podczas koncertów będą sprzedawane płyty Theriona z kilkoma coverowymi utworami. Jakież było - ponownie - nasze zdziwienie, gdy odkrylismy na płycie znajomy, przewspaniały eurowizyjny utwór. :) Na pewno zostanie zagrany podczas krakowskiego koncertu, na który jedziemy, bo jak dotąd był wykonywany na każdym koncercie tej trasy. Wcale nas to nie dziwi, gdyż mowa o tym utworze:
Eurowizja jest wszędzie. Eurowizja jest potrzebna.
A w przeszłości Therion coverował już też Abbę. :)
Frater Σ
Eurowizja jest wszędzie. Eurowizja jest potrzebna.
A w przeszłości Therion coverował już też Abbę. :)
Frater Σ
sobota, 15 września 2012
Dziwne imprezy TVP - odsłona druga i nieostatnia
Pewnie wyjdziemy na zrzędy... No ale ONI się tak proszą. TVP znowu miało zajęty czas antenowy czymś, na widok czego przecieraliśmy oczy ze zdumienia. Właściwie robimy tak choćby przy każdym odcinku "M jak miłość", ale to dziwo, które leciało wczoraj, odbywało się na scenie i była tam część śpiewana, więc wydało nam się jakieś takie... no, zgodne z tematyką tego bloga. Dlatego o tym napiszemy.
Było to - uwaga, uwaga - rozdanie sikawek Orlenu. Orlen zasponsorował nagrody niezwykłym i inspirującym osobom ("Polakom z werwą" - czy to przedsięwzięcie może być jeszcze choć trochę bardziej obciachowe? z taką nazwą?), a ich wręczenie było transmitowane, a jakże, w prime timie na całą Polskę. W skład nagród wchodziły (zapewne oprócz pieniędzy) żenujące statuetki w kształcie pistoletów ze stacji benzynowych. Wisienką na torcie był występ Lany del Rey, osoby znanej z tego, że umie śpiewać na youtubie, ale na żywo to już niebardzo.*
Nie mam osobiście nic przeciwko temu, żeby ktoś, kto ma pieniądze, fundował nagrody. Nie mam nic przeciwko zapraszaniu na galę wręczenia takich nagród kogokolwiek sobie chcą. Ale CZEMU to jest pokazywane w telewizji, która ot tak zaniechuje uczestnictwa w Eurowizji? W telewizji publicznej? Czy Orlen jest w jakiś sposób sponsorem TVP? Czy płacą TVP chociażby pieniądze rekompensujące abonament (zakładam, że nieopłacony) od tych telewidzów, którzy są fanami Eurowizji? Pragnę odpowiedzi na te pytania; może kiedy je poznam, będę mądrzejszy.
Frater Ж
* piszę, kim była Lana del Rey w 2012 roku, bo całkiem możliwe, że nie będziemy tego pamiętać już za miesiąc
Było to - uwaga, uwaga - rozdanie sikawek Orlenu. Orlen zasponsorował nagrody niezwykłym i inspirującym osobom ("Polakom z werwą" - czy to przedsięwzięcie może być jeszcze choć trochę bardziej obciachowe? z taką nazwą?), a ich wręczenie było transmitowane, a jakże, w prime timie na całą Polskę. W skład nagród wchodziły (zapewne oprócz pieniędzy) żenujące statuetki w kształcie pistoletów ze stacji benzynowych. Wisienką na torcie był występ Lany del Rey, osoby znanej z tego, że umie śpiewać na youtubie, ale na żywo to już niebardzo.*
Nie mam osobiście nic przeciwko temu, żeby ktoś, kto ma pieniądze, fundował nagrody. Nie mam nic przeciwko zapraszaniu na galę wręczenia takich nagród kogokolwiek sobie chcą. Ale CZEMU to jest pokazywane w telewizji, która ot tak zaniechuje uczestnictwa w Eurowizji? W telewizji publicznej? Czy Orlen jest w jakiś sposób sponsorem TVP? Czy płacą TVP chociażby pieniądze rekompensujące abonament (zakładam, że nieopłacony) od tych telewidzów, którzy są fanami Eurowizji? Pragnę odpowiedzi na te pytania; może kiedy je poznam, będę mądrzejszy.
Frater Ж
* piszę, kim była Lana del Rey w 2012 roku, bo całkiem możliwe, że nie będziemy tego pamiętać już za miesiąc
sobota, 1 września 2012
Czy wiecie, że...
Czy wiecie, że, kiedy wpisuje się na youtubie "eurovision 2012", to pierwszym podpowiadanym wynikiem wyszukiwania jest "eurovision 2012 poland"? Chociaż Bolanda nie brała udziału w konkursie latoś? Psipadek?
A TUTAJ bardzo dobry tekst ze strony OGAE.
Frater Ж
A TUTAJ bardzo dobry tekst ze strony OGAE.
Frater Ж
niedziela, 5 sierpnia 2012
Dziwne imprezy TVP
Ulala... Nie ma w TVP Eurowizji, ale jest miejsce w programie i czas antenowy dla różnych, często przedziwnych, festiwalopodobnych produkcji własnych TVP. Nie jestem w te klocki ekspertem, ale wydaje mi się, że na zrealizowanie takich produkcji własnych potrzebne są też środki finansowe... O dziwo nie było ich na transmisję Eurowizji z Baku - telewizja tłumaczyła, że rzekomo Euro i Olimpiada (zaraz, zaraz... ta sama, która właśnie trwa) pochłaniają znakomitą część jej budżetu. Niestety, niestety... NIESTETY! Pieniądze te znalazły się, nie w porę, by zrealizować wczorajszy Fesiwal Piosenki Rosyjskiej.
Respektuję tradycję i (w zarysie) podoba mi się idea, by przywrócić do życia dawną zielonogórską imprezę. Trochę nie rozumiem dlaczego piosenki śpiewane po rosyjsku mają być jakoś uprzywilejowane i transmitowane w prime timie na ogólnopolskiej stacji telewizji publicznej... To bardzo piękny język, ale - spójrzmy prawdzie w oczy - więcej mamy na polskim gruncie zespołów romskich czy regionalnych kapel góralskich niż takich wokalistów, którzy mają w swoim repertuarze choć jedną piosenkę po rosyjsku. Więcej nas łączy obecnie pod tym względem z krajami anglojęzycznymi niż z naszym wschodnim ex-bratem. No właśnie, jakbyśmy przynajmniej wciąż byli związani z blokiem wschodnim, to by było pewne uzasadnienie, dlaczego mamy taki konkurs i nasi różnej maści celebryci robią publicznie to, co mogliśmy bez przyjemności ostatnio oglądać... Ale skoro nic podobnego nas już nie "mobilizuje", to trzeba przyznać, że dziwny wybraliśmy sposób wyrażenia tego, co Niemcy ze wschodu nazywają ostalgią.
Oto przez trzy godziny na Dwójce mogliśmy w sobotę oglądać popisy szeregu wykonawców, z których pewna część znała nawet rosyjski, mniejsza część nie żenowała swoją wymową w tym narzeczu, a nieliczni nawet umieli śpiewać. Dotyczy to głównie naszych rodzimych występujących, pośród których było wielu prawdziwych nie-muzyków. Ci artyści, którzy przyjechali z kilku krajów wschodniej Europy chyba rzeczywiście władali rosyjskim i możliwe, że byli piosenkarzami. Byliśmy jednak tak bardzo pod wrażeniem "naszych", że występy tych mniej wyróżniających się spedzaliśmy pastwiąc się werbalnie nad tym, co leciało przed chwilą. Niektóre występy skłaniały nas do udania się do najbliższego schronu w obawie przed wybuchem wojny z Rosją. Atmosfera tego festiwalu była tak przaśna, formuła tak przestarzała, a lekceważąca postawa ze strony niektórych niedo-wykonawców tak jawna, że sądziliśmy, iż konflikt polityczny był nieunikniony. Czytając komentarze rozczarowanych fanów na facebookowym wallu tego wydarzenia upewniamy się obecnie, że nie jesteśmy w tej opinii przesadnie złośliwi. :) Z dumą możemy powiedzieć, że trzeba było mieć olbrzymią siłę wewnętrzną, by podczas tego koncertu nie odejść na stałe od zmysłów.
I na takie coś jest miejsce, czas i kasa w polskiej telewizji publicznej. Wszelkie argumenty o tym, że Eurowizja jest kiczowata uciekają w kąt przy porównaniu tego konkursu do Festiwalu Piosenki Rosyjskiej. Wszystkie złe słowa o słabym poziomie piosenek i wykonawców - więzną w gardle, gdy człowiek przypomni sobie... nie, nie przypomnę sobie, mam syndrom wyparcia. Niektórzy też mówią, że Eurowizja straciła swoje znaczenie, że to nie jest wcale żaden liczący się festiwal, więc nie szkoda, że Polska się z niej wycofała. Oczywiście - ci ludzie zaklinają rzeczywistość. Ale spójrzmy na to: TVP emituje fatalny jakościowo koncert, który nawet na polskiej Wikipedii nie ma godnego hasła. Tego się po prostu nie da obronić! TVP, coś ty zrobiło?!
Jeszcze wrócę do tych pieniędzy, bo mi to nie daje spokoju. Obserwuję od dawna, że one z uporem maniaka znajdują się (skądś się biorą, no ja nie wiem skąd one się mogą brać w TVP, skoro nikt nie płaci abonamentu) zawsze, gdy ktoś chce transmitować 1584. Mazurską Noc Kabaretową. Może to są jakieś śmierdzące albo parzące pieniądze i ci ludzie z telewizji muszą je jak najszybciej wydać? A najłatwiej jest na tę przeklętą Noc Sucharów? A może występuje tutaj taki efekt, jak u głodującej osoby, która nagle ma możliwość się objeść za wszystkie czasy, tylko, że w skurczonym żołądku nie jest po chwili w stanie utrzymać na dłużej pożywienia? Podobnie w TVP, jak mają kawałek pieniądza, wydają z euforią i bez opamiętania, i na końcu otrzymują wymiot? Hmmm... Myślicie, że tak może być?
Frater Ж
piątek, 20 lipca 2012
Sezon na ogór
Nie mogę uwierzyć w to, co piszę. We Włoszech, niemiłosiernie, przez cały wyjazd zewsząd grało "Ciecierecie" - czyli wiekopomna piosenka, która jest kolejną inkarnacją "Numanumaje" A.D. 2012 i z pewnością zapewni nieśmiertelność i miejsce w hall of fame wykonującemu ją Gusttavo Limie. Artysta zresztą o to bardzo zebiega, nieustannie powtarzając podczas piosenki swoje imię i nazwisko. Na 1000 "Cieciereci" i "Call me Maybe" przypadało ok. (tak szacujemy) 0 Nin Zilli we włoskim radiu i muzycznych telewizjach. Dobrze, że chociaż nasza szeroko zakrojona akcja kupna płyty zakończyła się sukcesem. :) No cóż, sukcesem były też inne elementy podróży, ale to nie jest blog przyrodniczy, żebyśmy mieli się tym chwalić.
Starając sie więc w dalszym ciągu zachowywać pozory trzymania się tematu walki o Eurowizję w Polsce, napiszę o tym, co przyśniło się Fratrowi Σ. Otóż prawdopodobnie na skutek zaczadzenia "Cieciereciem", przyśniło mu się, że w naszym ulubionym konkursie zaczęła startować Japonia. Na jawie okazało się, że ktoś sfilmował występ Japończyków, który odbywał się w głowie nieświadomego Fratra Σ! Leciało to mniej więcej tak:
Niewątpliwie, gdyby dopuścić do konkursu Japonię, to ta by co roku wygrywała. :D Mamy jednak nadzieję, że od następnego roku Polska nie ustąpi miejsca w konkursie. Nikomu, nawet krajowi mangą i anime płynącemu.
Osobiście uważam, że konsekwencją takich snów, jakie ma Frater Σ, musi być moczenie nocne...
Frater Ж
Starając sie więc w dalszym ciągu zachowywać pozory trzymania się tematu walki o Eurowizję w Polsce, napiszę o tym, co przyśniło się Fratrowi Σ. Otóż prawdopodobnie na skutek zaczadzenia "Cieciereciem", przyśniło mu się, że w naszym ulubionym konkursie zaczęła startować Japonia. Na jawie okazało się, że ktoś sfilmował występ Japończyków, który odbywał się w głowie nieświadomego Fratra Σ! Leciało to mniej więcej tak:
Niewątpliwie, gdyby dopuścić do konkursu Japonię, to ta by co roku wygrywała. :D Mamy jednak nadzieję, że od następnego roku Polska nie ustąpi miejsca w konkursie. Nikomu, nawet krajowi mangą i anime płynącemu.
Osobiście uważam, że konsekwencją takich snów, jakie ma Frater Σ, musi być moczenie nocne...
Frater Ж
niedziela, 1 lipca 2012
Jak to jest - przegrać?
Ech, taka refleksja wypływająca z sezonu ogórkowego... Czym dla nas jest przegrana w boju o transmisję Eurowizji. Jesteśmy strasznymi idealistami i na codzień wykonujemy wiele drobnych gestów, które w naszych oczach podkreślają, że walka trwa nadal. Obiektywnie rzecz biorąc TVP popełniło wielki błąd, dlatego chętnie informujemy o tym ludzi, wielu z nich nie lubi i nie ogląda Eurowizji (typowe), ale po chwili przejmują się naszą rozpaczliwą gadką i są już "zewangelizowani". A przyczynkiem do tyrady może być dla nas praktycznie każdy temat. Piszemy sobie dalej i robimy nowe obrazki do szuflady. ;P Może kiedyś je ktoś zobaczy. Wykonujemy, w sferze symbolicznej, naprawdę wiele takich manifestacji. Nie wiem, co jeszcze na spowstrzymuje od przyłączenia się do OGAE...
No i... ostatecznie... jedziemy w tym roku na wakacje do Włoch, a w wyborze kierunku przyświecała nam wprost idea kupna płyty Niny Zilli (oraz wskaźniki ekonomiczne, gdzie jest kryzys, ale o to mniejsza). Należy to odczytywać jako szczyt focha pod adresem TVP. Poszaleliśmy. ;)
Frater Σ
No i... ostatecznie... jedziemy w tym roku na wakacje do Włoch, a w wyborze kierunku przyświecała nam wprost idea kupna płyty Niny Zilli (oraz wskaźniki ekonomiczne, gdzie jest kryzys, ale o to mniejsza). Należy to odczytywać jako szczyt focha pod adresem TVP. Poszaleliśmy. ;)
Frater Σ
Subskrybuj:
Posty (Atom)




