Pokazywanie postów oznaczonych etykietą demotywatory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą demotywatory. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 września 2012

Dziwne imprezy TVP - odsłona druga i nieostatnia

Pewnie wyjdziemy na zrzędy... No ale ONI się tak proszą. TVP znowu miało zajęty czas antenowy czymś, na widok czego przecieraliśmy oczy ze zdumienia. Właściwie robimy tak choćby przy każdym odcinku "M jak miłość", ale to dziwo, które leciało wczoraj, odbywało się na scenie i była tam część śpiewana, więc wydało nam się jakieś takie... no, zgodne z tematyką tego bloga. Dlatego o tym napiszemy.

Było to - uwaga, uwaga - rozdanie sikawek Orlenu. Orlen zasponsorował nagrody niezwykłym i inspirującym osobom ("Polakom z werwą" - czy to przedsięwzięcie może być jeszcze choć trochę bardziej obciachowe? z taką nazwą?), a ich wręczenie było transmitowane, a jakże, w prime timie na całą Polskę. W skład nagród wchodziły (zapewne oprócz pieniędzy) żenujące statuetki w kształcie pistoletów ze stacji benzynowych. Wisienką na torcie był występ Lany del Rey, osoby znanej z tego, że umie śpiewać na youtubie, ale na żywo to już niebardzo.*


Nie mam osobiście nic przeciwko temu, żeby ktoś, kto ma pieniądze, fundował nagrody. Nie mam nic przeciwko zapraszaniu na galę wręczenia takich nagród kogokolwiek sobie chcą. Ale CZEMU to jest pokazywane w telewizji, która ot tak zaniechuje uczestnictwa w Eurowizji? W telewizji publicznej? Czy Orlen jest w jakiś sposób sponsorem TVP? Czy płacą TVP chociażby pieniądze rekompensujące abonament (zakładam, że nieopłacony) od tych telewidzów, którzy są fanami Eurowizji? Pragnę odpowiedzi na te pytania; może kiedy je poznam, będę mądrzejszy.

Frater Ж

* piszę, kim była Lana del Rey w 2012 roku, bo całkiem możliwe, że nie będziemy tego pamiętać już za miesiąc

niedziela, 1 lipca 2012

Jak to jest - przegrać?

Ech, taka refleksja wypływająca z sezonu ogórkowego... Czym dla nas jest przegrana w boju o transmisję Eurowizji. Jesteśmy strasznymi idealistami i na codzień wykonujemy wiele drobnych gestów, które w naszych oczach podkreślają, że walka trwa nadal. Obiektywnie rzecz biorąc TVP popełniło wielki błąd, dlatego chętnie informujemy o tym ludzi, wielu z nich nie lubi i nie ogląda Eurowizji (typowe), ale po chwili przejmują się naszą rozpaczliwą gadką i są już "zewangelizowani". A przyczynkiem do tyrady może być dla nas praktycznie każdy temat. Piszemy sobie dalej i robimy nowe obrazki do szuflady. ;P Może kiedyś je ktoś zobaczy. Wykonujemy, w sferze symbolicznej, naprawdę wiele takich manifestacji. Nie wiem, co jeszcze na spowstrzymuje od przyłączenia się do OGAE...

No i... ostatecznie... jedziemy w tym roku na wakacje do Włoch, a w wyborze kierunku przyświecała nam wprost idea kupna płyty Niny Zilli (oraz wskaźniki ekonomiczne, gdzie jest kryzys, ale o to mniejsza). Należy to odczytywać jako szczyt focha pod adresem TVP. Poszaleliśmy. ;)

Frater Σ

czwartek, 23 lutego 2012

Super, prawda? Z tą Eurowizją, że nie będzie...

Niestety mnie nie zachwyca ani odwrócenie się Polski od Eurowizji, ani tym bardziej to, że wcale nie będziemy mogli nawet objerzeć w naszym kraju konkursu w telewizorach. Będziemy w wieczór finału ESC 2012 jak te ostatnie ciemnogrodzkie ćwoki patrzeć się w ścianę i dłubać w nosie... Tak, to chyba będziemy robić, bo na pewno nie będziemy w tym czasie uczestniczyć w ważnym wydarzeniu europejskim.


Smutno mi, że nie usłyszę i nie zobaczę, jak co roku bywało, w TVP tych dobrych piosenek, które pojawią się na tegorocznej Eurowizji. Im bliżej do maja, tym częściej robi mi się smutno nawet na wspomnienie tych fatalnych piosenek o niewyobrażalnie kiczowatych aranżacjach, które można było oglądać podczas konkursów we wcześniejszych latach.
Z resztą - ja jak ja - ja sobie poradzę. Obejrzę transmisję w streamingu internetowym. Żeby nie ślepić w malutki ekranik komputera pożyczę pewnie rzutnik multimedialny z zaprzyjaźnionej szkoły - impreza eurowizyjna u mnie w domu nie jest więc zagrożona. Ale chyba, doprawdy, ubiorę się 26. maja na czarno... ;P Bo żal mi, że moi sąsiedzi z dzielnicy sobie nie pooglądają, że kuzynka mojej dziewczyny nie obejrzy, chociaż lubi, że statystyczny Kowalski będzie jedną Eurowizję w plecy.
No i bardzo mi smutno, że nie usłyszę komentarza Artura Orzecha...